Towarzystwo Poradnictwa i Psychologii Pastoralnej w Polsce

 

Życie i wiara zostają postawione w relacji względem siebie, zamiast pozostawać odrębnymi obszarami, nie mającymi ze sobą nic wspólnego. W duszpasterstwie takie rozdzielenie nie jest możliwe. Pomoc w życiu powinna być pomocą w wierze, a pomoc w wierze – pomocą w życiu.
 
Klaus Winkler w swojej książce pt. „Seelsorge” („Duszpasterstwo”, Berlin 1997), w rozdziale zatytułowanym „Die seelsorgerliche Aufgabe heute” („Duszpasterskie zadanie dzisiaj”) nazwał jeden z akapitów w następujący sposób: „Duszpasterstwo dzieje się w odniesieniu do wiary”. Chodziło mu o to, że osobista wiara łączy się z historią życia. Duszpasterstwo powinno doprowadzić do tego, by ludzie powiązali ze sobą historię swojego życia oraz wiarę i wypowiedzieli to w „wyznaniu”.
 
Od Winklera właśnie pochodzi określenie „osobiste credo”. Nie chodzi o to, by ludzie wypowiadali zdania, których nauczyli się na pamięć. Chodzi o przeanalizowanie historii własnego życia i odszukanie w niej śladów Bożego działania. Nie jest to łatwe, ponieważ wiara dotyka najgłębszych przekonań człowieka. Są to przekonania, które powstają i zmieniają się w trakcie jego historii, kształtują jego zachowanie i styl życia. Kiedy więc ktoś w duszpasterstwie porusza kwestię swojej wiary – w słowach, obrazach, symbolach – ujawnia coś intymnego, coś, co wymaga ochrony, szacunku i uznania, jak już wcześniej napisałem. Jednak to właśnie duszpasterstwo może stać się „nowym językiem” wiary, który w określonym położeniu życiowym i z perspektywy tego położenia pomaga pytać o zaufanie do Boga. Jak w różnych sytuacjach może się wyrażać relacja z Bogiem? Czy w szczęściu i ocaleniu, wśród konkretnych trosk, w głębokich kryzysach, wśród nierozwiązanych konfliktów i ambiwalencji? Jaki jej wyraz będzie odpowiedni dla osoby dotkniętej tymi doświadczeniami? Tutaj nie pomogą gotowe formułki, ale jedynie wyraz własnego odczuwania i przeżywania. Właśnie w takich sytuacjach, które dotykają głębi ludzkiej egzystencji, jedynie właściwe są szczerość i prawda, nic innego. I może czasami wyznanie, że Bóg nas opuścił albo że odbieramy Go jako wroga, jest jedynym, jakie może zostać wypowiedziane (por. skarga Hioba w 3. rozdziale Księgi Hioba). 
 
W obliczu własnego cierpienia lub cierpienia na świecie, wiele osób zadaje pytanie: „Jak Bóg może na to pozwalać?” Jeżeli od tego pytania rozpoczniemy pracę nad indywidualnym credo, szybko okaże
się, czy jest to problem, nad którym pytający chce dyskutować, czy też poprzez to pytanie pragnie konfrontacji z Bogiem. Wtedy jednak musiałoby ono brzmieć: „Boże, dlaczego działasz w taki sposób? Nie rozpoznaję Cię w Twoim działaniu”. Wychodząc z tego punktu należy następnie się zastanowić, kto ma udział w tym cierpieniu i kto jest za nie odpowiedzialny. Często pytanie o teodyceę jest wykorzystywane, aby zatuszować własną odpowiedzialność za to, co się dzieje na świecie lub przenieść ją na kogoś innego. 
 
Poszukiwanie indywidualnego credo jest również badaniem własnej odpowiedzialności za to, co dzieje się na świecie, czyli poszukiwaniem własnej winy i własnego grzechu, a także zachętą, by angażować się na rzecz życia. Poszukiwanie indywidualnego, osobistego credo należy do proprium duszpasterstwa, a zatem jest jego stałym elementem. 
 
Dotyczy to duszpasterzy. Ich zadaniem jest ciągłe formułowanie swojego osobistego wyznania, tak by wiara i życie, własna historia życia i historia wiary przenikały się nawzajem. Jeżeli są w tym wyćwiczeni, łatwiej przyjdzie im pytać o credo swoich rozmówców.
 
Helmut Weiss 
(fr. książki „Duszpasterstwo, superwizja, psychologia pastoralna”, wyd. Warto 2012)
 
Fot. Monika Mendroch